Wyniki rekrutacji na studia?

Witam!
     Czasem człowiek ma już plan, ma wszystko poukładane, zaczyna go realizować. Ale czasem ktoś jest jak ja i w czasie realizacji jednego planu wpada na następny, lepszy (w jego przekonaniu) pomysł. Tak mam z tym blogiem. Co ja gadam. Nie tylko z blogiem, ale ze wszystkim. Mam tysiąc pomysłów, przez co żadnemu nie mogę się poświęcić w całości. Zostawiam wiele niedokończonych projektów, porzucam swoje dzieła zanim je dokończę. Może powinnam skupić się na czymś i kontynuować to, a może mam jeszcze czas, w końcu jestem młoda. Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, ale już niedługo dowiem się czegoś, co zmusi mnie do obrania jakiegoś kierunku. Wyniki rekrutacji na studia.

     Plan A jest taki: dostaję się na jeden z trzech kierunków na które aplikowałam, kończę go, znajduję pracę i w razie możliwości kontynuuję naukę.
Ale co jeśli nie dostanę się na studia? Mogę śmiało powiedzieć że uważam swoje wyniki z matury za dobre, ale nie mam pojęcia jak dobre muszą być żeby trafić tam gdzie chciałabym pójść. Tu pojawia się plan B: szkoła policealna. Oferta jest bogata, jednak kierunek w jakim chciałabym pójść to eksploatacja portów i terminali, jeśli nie, zawsze mogę wybrać organizację reklamy, albo zrobić kurs cukiernictwa. Te ostatnie brzmi chyba najmniej ambitnie i tak po prawdzie nie biorę tego pod uwagę, jednak dobrze jest wiedzieć że jeśli nic się nie uda, to zostaje jeszcze inna alternatywa. W końcu lubię planować, nawet jeśli połowy z zaplanowanych rzeczy nigdy nie realizuję. Właśnie tak objawia się moja osobowość architekta (tak, zrobiłam test osobowości z internetu, a skoro jest w internecie na pewno jest wiarygodny).

     Wszyscy jesteśmy pełni niepewności. Okej, nie wszyscy, część szczęśliwców już wie. Mi pozostaje czekać jeszcze 2 dni. Więc ja jestem pełna niepewności. Część z was pewnie też. Dlatego zamiast zaplanowanego, przyjemnego postu o książkach mam post o tym, jak planuję siedzieć cały wtorek niecierpliwie klikając "odśwież". Czuję że waży się moja przyszłość, podczas gdy jednocześnie wiem, że to co się stanie w rzeczywistości jest tylko częścią tego co mnie czeka. Częścią znaczącą i jednocześnie zupełnie nie wartościową jeśli nie zdecyduje wykorzystać jej odpowiednio, zajmując się równocześnie innymi aspektami. Dużo jest rzeczy do ogarnięcia, dużo dorosłych spraw do zrozumienia. Nie ma podręcznika o nazwie "jak żyć". Nie ma prostych odpowiedzi, dopóki nie znamy konkretnych pytań. Możliwe że czas na zadawanie ich już się skończył. Być może teraz nadszedł czas by udawać że znamy się na rzeczy, jak robią to wszyscy. Chcę myśleć że to bez znaczenia. Przełomowe momenty wydają się straszne tylko jeśli są w przyszłości. Nikt nie stresuje się wspomnieniami. Ja pozostanę taka sama, wciąż radząc sobie z coraz to nowymi problemami. Na tym chyba polega życie?

     Dam sobie radę. Wy też dacie sobie radę. Świat widział już wiele wzlotów i upadków, widział setki młodych twarzy pewnych że mogą go podbić. Ja nie chcę podbijać świata. Chcę stworzyć swój świat, który niczym pionowy klocek w tetris będzie pasował do tego co zastałam.
     Przyjdzie na to czas, teraz popijam herbatę i trochę drżę w środku na myśl o zbliżających się wynikach.

Mam nadzieje że ci z was, którzy są w tej samej sytuacji nie znosicie tego gorzej ode mnie. W najgorszym razie wszyscy zostaniemy detektywami szukającymi pieniędzmi z komunii, z nadzieją że wystarczą na pokrycie kosztów dziecięco-dorosłego życia. 
Pozdrawiam cieplutko, w razie czego, pamiętajcie że kocyk i kakao to niezależnie od wieku wciąż najlepsza metoda na stresy takie jak ten.


Update: Dostałam się tam gdzie chciałam, teraz trzymam kciuki za robaczki które jeszcze nie wiedzą.
Wrzucam też zdjęcie ze spaceru, dzień był śliczny i zdjęcie wyszło ślicznie. Ależ jestem skromna.

Brak komentarzy:

Pisząc komentarz, fundujesz uśmiech i motywacje dla autora tekstu :)
Dziękuję za każde słowo :)
Wiedzcie, że pamiętam każdą komentującą osobę, więc możecie też podrzucić link do swojego bloga, a na pewno tam zajrzę :)

Autor obrazów motywu: merrymoonmary. Obsługiwane przez usługę Blogger.