Internet uczy nas szukania gotowych rozwiązań

     Spędziłam piękny tydzień na działce nad jeziorem. Jak zawsze kiedy tam jestem, zastanawiałam się co mogę zrobić żeby być bliżej moich małych celów jakie sobie postawiła. Zastanawiając się co zrobić by nie traci zapału, żeby nie porzucać swojego celu i dążyć do niego. Przez moment pomyślałam żeby dodać to do listy tematów jakie mogła bym poruszyć z psychologiem (do którego kiedyś pewnie się udam, ale dopóki tkwię w krainie szczęśliwości nie zaprzątam sobie tym głowy), następną myślą było żeby sformułować to pytanie dokładnie i wpisać je w google.

     W internecie znajdziemy stado ekspertów od życia, nazywających siebie coachami. Części z nich nie mogę nic zarzucić, opierają oni swoje teksty na badaniach i eksperymentach społecznych, wnoszą do tematu własne opinie i wyciągają wnioski. I to jest spoko. Jest też ta druga grupa. Jej przedstawiciele sypią motywującymi tekstami jak z rękawa, na każde pytanie mają odpowiedź, na każdy problem rozwiązanie. Znają setki pustych słów. Słów, które dają chwilowy efekt motywacji, ale jednak na dłuższą metę są bezwartościowe. I one pewnie też są potrzebne. Jakby nie były, nie byłyby tak powszechne. Wszyscy lubimy dostać gotową odpowiedź, nawet jeśli daje nam ona satysfakcję tylko na chwilę, czasem jednak sprawdza się. Co jest w tym złego, zapytacie? Szukając gotowych odpowiedzi w internecie odzwyczajamy się od myślenia i tworzenia własnej drogi. Tym sposobem, przed zaplanowaniem sobie tygodnia najpierw sprawdzany najbardziej skuteczne metody organizacji. Zamiast zacząć biegać już teraz, robimy godzinny research na temat joggingu. Chcesz wiedzieć jak szybko wstać z łóżka i nie włączać drzemki? Bum, artykuł o 10 sposobach na szybkie wstawanie.

     Sprawdzanie gotowych metod jest wygodne, szybkie i zazwyczaj daje dobre efekty (bo kiedy jeden sposób się nie sprawdzi zawsze można spróbować innego). Wciąż nie ma w tym problemu, prawda? Pozornie nie ma, pozornie dostęp do sprawdzonych ścieżek jest dobry, a na pewno jest bezpieczny. Przyzwyczaja nas to do pewności i świadomości że wiemy co robimy. Do tego że nie musimy wychodzić z własną inicjatywą. To już nie brzmi tak dobrze. Poczucie pewności i bezpieczeństwa też jest wygodne do czasu, kiedy okazuje się że stoi przed nami wyzwanie, na które nie znajdziemy odpowiedzi w internecie. Wtedy pojawia się niepewność.

     I oczywiście nie ma za co obwiniać internetu. Internet to tylko medium, dobre jak każde inne, rozleglejsze niż jakiekolwiek. Artykuły w nim zawarte to często dobre poradniki. Pytanie tylko czy umiemy z nich właściwie korzystać.

     Pisałam coś o pustych słowach? No tak, jedno z takich pustych, wyświechtanych przez internet zdań mówiło o tym że podążając utartymi ścieżkami nie odkryjemy niczego nowego. A może że podążając utartymi ścieżkami nigdy nie będziemy nigdzie pierwsi? Nie pamiętam, ale jedno i drugie jest dobrym podsumowaniem dla tego tekstu.

3 komentarze:

  1. Dobrze mówisz, teraz wszystko znajdujemy w internecie, czasami nawet nie chce się głową ruszyć, no bo po co... :D

    Mam nadzieję, że wpadniesz również do mnie!
    Na moim blogu pojawił się konkurs organizowany z Depilacja.pl, do wygrania m.in. zabieg depilacji laserowej o wartości 850zł, zapraszam!
    spiked-soul.blogspot.com


    Elwira Charmuszko

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry wieczór.
    Chcesz poćwiczyć swoje pisarskie umiejętności i przy okazji wygrać książki, upominki, grafikę i ewentualnie reklamę bloga, jeśli go posiadasz? Tak? W takim razie zapraszam Cię serdecznie do konkursu literackiego „Już nie zapomnisz mnie”
    www.przedwojenny-konkurs.blogspot.com
    Wystarczy napisać opowiadanie o dowolnej tematyce do 5 stron i… co dalej? Dowiedz się szczegółów, czytając regulamin na blogu.
    Niech pamięć o przedwojennych artystach trwa, a osoby lubiące pisać – doskonalą swe pióro.
    Pozdrawiam ciepło!

    Ps. Przepraszam za spam, ale wiadomo, jak trudno jest się zareklamować. A może akurat Cię zainteresuje konkurs?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się w 100%. Podążanie ''utartymi'' ścieżkami może i jest czasami szybsze, ale blokuje nas samych. Coraz więcej osób gra w gry zamiast czytać... ehh...

    Buziaki,
    StormWind z bloga cudowneksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz, fundujesz uśmiech i motywacje dla autora tekstu :)
Dziękuję za każde słowo :)
Wiedzcie, że pamiętam każdą komentującą osobę, więc możecie też podrzucić link do swojego bloga, a na pewno tam zajrzę :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.