Przegląd koncertów w 2017


     Zasiadłam zrobić spis koncertów które w tym roku mnie interesują. Wiem że nie pójdę na zdecydowaną większość z nich, na sporą część nawet nie mam ochoty. Zdziwiła mnie ilość zespołów które znam i lubię, i które mają koncertować w tym roku w Polsce. Zdziwiło mnie też z jaką obojętnością patrzyłam na zapowiedź występów niektórych z nich.  Z tego wszystkiego nazbierały się 24 pozycje, z których w rzeczywistości pójdę na pewno na jeden, a może na dwa koncerty. Wow. Nie ma to jak ograniczenia budżetowe.

     W tym miesiącu, już za trzy dni, bo dwudziestego pierwszego stycznia, czeka nas koncert Green Day na Tauron Arenie w Krakowie. Wow. Serio, uwielbiam ich. To znaczy, uwielbiam ich stare kawałki. I szczerze powiedziawszy nie orientuję się nawet jak to jest jeśli chodzi o ich nowsze utwory. I tym o to Zielonym Dniem, rozpoczynamy koncertowy rok 2017.
     W następnym miesiącu, zainteresowały mnie tylko występy dwóch wykonawców. Czternastego lutego w Progresji w Warszawie wystąpi Alan Walker. Ma on kilka chwytliwych kawałków, także nie mógł nie znaleźć się na mojej liście. Następnie, czekają nas aż cztery koncerty Skunk Anansie. Wspominałam o nich przy okazji postu o muzyce . Miałam przyjemność słuchać ich na żywo i zdecydowanie polecam miłośnikom mocniejszych, alternatywnych i niezależnych brzmień. Najpierw dwudziestego w Krakowie, później dwudziestego pierwszego w Warszawie, dwudziestego drugiego w Gdańsku i na końcu dwudziestego czwartego w Poznaniu. Tyle koncertów, aż kusi by wybrać się na jeden z nich i znów doświadczyć ich muzyki na żywo.

     W marcu wszystkie interesujące mnie wydarzenia dzieją się w Warszawie. Dwudziestego pierwszego Tom Odell wystąpi w Torwarze, dwudziestego ósmego w Proximie koncert da Asking Alexandria, a trzydziestego pierwszego znów w Torwarze pojawi się Korn, w towarzystwie Heaven Shall Burn i Hellyeah.
W kwietniu nic mnie nie zainteresowało.
      Siedemnastego maja w Ergo Arenie wystąpi Enrique Iglesias. Nie wspominałabym tu o nim gdyby nie mój sentyment do jego starszych utworów (tych z około 2010 roku i wcześniejszych), bo te obecne wcale do mnie nie przemawiają. Jednak w tym miesiącu, liczy się dla mnie tylko jeden koncert (w teorii dwa, ale nie można mieć wszystkiego).  Trzydziestego maja we Wrocławiu wystąpi Agnes Obel. Nie będzie mnie tam. Będę za to dzień później w Łodzi, w Wytwórni, gdzie pani Obel zagra kolejny koncert. A później niech się dzieje wola nieba. Po usłyszeniu mojej ulubionej artystki na żywo będę już mogła umierać.
     W czerwcu standardowo czeka nas Orange Warsaw Festival. W drugim i trzecim czerwca czekają nas koncerty Imagine Dragons i Justice. Na oficjalnej stronie nie ma jeszcze mowy o innych wykonawcach, ale na pewno pojawi się ktoś ciekawy. W tym samym miesiącu czeka nas jeszcze inny festiwal (o ile owe wydarzenie zasługuje na miano festiwalu), a mianowicie Impact Festival. Na scenie Tauron Arena Kraków piętnastego pojawi się Linkin Park, a siedemnastego System Of A Down. Na czym polega problem? Pewnie na tym że koncerty te dzieli jeden dzień, nie ma mowy o żadnych innych wykonawcach, a bilety można kupować tylko osobno, nie ma karnetów. Więc jeśli ktoś chce zobaczyć dwa swoje ulubione zespoły, musi kupić dwa osobne bilety. Żadnych zniżek. A jeśli okaże się że szesnastego występuje ktoś jeszcze, to chyba trzeba będzie dokupić trzeci bilet. W końcu po co sprzedawać karnety jak można więcej zarobić? Ale zostawmy ten temat, dlatego że osiemnastego w Warszawie na Narodowym wystąpi Coldplay, dwudziestego Guns N' Roses w Gdańsku na Stadionie Energa i tego samego dnia w Torwarze w Warszawie Evanescence. Wow. Jakby więcej koncertów miało załatać dziurę budżetową po poprzednich. Świat byłby piękny.

     W lipcu w sumie nic dla mnie. Siódmego Elton John w Operze Leśnej (okej, Elton John, jest mocno niesamowity, na pewno świetnie byłoby go usłyszeć na żywo), dwudziestego pierwszego Depeche Mode na Narodowym (dobra, to też chciałabym zobaczyć) i dwudziestego piątego Red Hot Chili Peppers na Stadionie Cracovii (w sumie oni też są świetni).

     Przez dalszą część roku kalendarz nie wydaje się napięty. Albo raczej - wydaje się nie gotowy.
Trzynastego sierpnia na Narodowym ma się pokazać Robbie Wiliams, dwudziestego pierwszego w Katowicach na spodku ma wylądować nie kto inny jak Marilyn Manson. Nad tym koncertem też się zastanawiam. Manson jest niezwykłą postacią i też taką muzykę tworzy. Zobaczenie i posłuchanie go na żywo byłoby na pewno ekscytującym przeżyciem. Dalej moje widzące oczy potrafią dostrzec tylko jedenastego listopada, koncert Andrea Bocelliego w Tauron Arenie, ale założę się że nikt z czytających
ten tekst nie będzie nim zainteresowany. Ja też tak średnio.

     W między czasie liczę na występny jakiś polskich artystów. Kogo ja oszukuję, chodzi mi tylko i wyłącznie o LemON'a, stęskniłam się za chłopakami, a podobno szykują tam jakąś nową płytę, więc pewnie przejadą się żeby zagrać nowe utwory w różnych częściach Polski. Oby do Łodzi też wpadli.

    Tak wypada mój przegląd, na które z nadchodzących koncertów się szykujecie?
Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. 
- Phil Bosmans

A żeby uszczęśliwić mnie wystarczy że skomentujecie ten post.
Pamiętacie zaobserwować mojego bloga, żeby żaden tekst was nie ominął.
Zapraszam też na mój profil na  Instagramie.

Brak komentarzy:

Pisząc komentarz, fundujesz uśmiech i motywacje dla autora tekstu :)
Dziękuję za każde słowo :)
Wiedzcie, że pamiętam każdą komentującą osobę, więc możecie też podrzucić link do swojego bloga, a na pewno tam zajrzę :)

Autor obrazów motywu: merrymoonmary. Obsługiwane przez usługę Blogger.