Jak przetrwać zaspy i śniegi. Część druga.

      Wiemy już jak trochę się ogrzać. Teraz przyszła chwila, by zastanowić się jak przeprawić się przez te wielkie, zimne, śliskie i mokre zaspy. Wszędzie śnieg. Dobrze gdy idziesz uczęszczanym chodnikiem, ale kiedy przychodzi odbić w mniej uczęszczaną uliczkę? Wielka hałda śniegu tarasuje drogę. A ty jak postać w simsach możesz tylko stanąć i wzruszyć rękoma. Chyba że...


Nosisz wysokie buty.

      Każdy zasługuje na chwilę kiedy może poczuć się jak czołg. Po prostu przejdź przez śnieg, nie przejmując się tym jak jest wysoki. O ile twoje buty są conajmniej jak 3/4 jego wysokości. I jeśli u góry przylegają do nóg. Nikt nie chciałby przecież żeby do środka cieplutkich butów nasypał się śnieg. To musiałoby być straszne.

Masz grube spodnie.

Albo legginsy pod spodniami.
     Serio, nie sądziłam że taka niewielka zmiana może sprawić że zrobi się o wiele, o wiele cieplej. W tych dwudziestostopniowych mrozach powyższa kombinacja była bardzo przydatna. Chyba że twoje nóżki przypominają parówki, a w leginsach i spodniach zmieniają się już w dorodne szynki.
Oh, nie żebym chciała kogoś urazić. Pierwotnie powyższe porównanie zrodziło się w mojej głowie w odniesieniu do mojej osoby. Także ten. Keep calm.

Jest droga na około.

     Sprawdza się, kiedy główną przeszkodą jest nie tyle śnieg, co lód. Czasem łatwiej przejść się trawnikiem gdzie leży trochę śniegu, niż ślizgać się przez zmarznięte kałuże pokrywające chodnik. Gorzej kiedy chodnik pokrywa gruba warstwa lodu, a z kolei zaspy po bokach sięgają Ci do pasa. Wtedy trzeba wybrać trudną do pokonania drogę na skraju tych dwóch podłoży. Poczuj się niczym ninja stawiając nogę za nogą, albo ćwicząc maskowanie w śniegu (do tego sprawdzi się jeszcze biała kurtka, nawet jak jest błoto, białe ubrania mają funkcję maskowania, szkoda że zazwyczaj działa tylko jeden raz, a później trzeba prać).


No dobra, na śnieg nie ma zbyt dużo sposobów. Ale zawsze można spróbować czegoś mniej konwencjonalnego.
Na przykład:
Zamień zawartość torby na gruboziarnistą sól i syp nią przed sobą (dodatkowo, ta metoda sprawdza się też w walce z demonami).
Naucz się chodzić na szczudłach. Nie brzmi jak genialny pomysł kiedy myślisz o tafli lodu na swojej drodze, ale chodzenie w wysokim śniegu powinno być całkiem proste. W końcu śnieg działa też jako amortyzator w razie upadku.
Nie wychodź z domu. Tak samo jak w poprzednim poście wspominałam, siedzenie w domu jest najłatwiejszym rozwiązaniem wszystkich zimogenicznych problemów.


Zaraz zbliża mi się upragniony powrót do szkoły, ale następny wcale-nie-poradnikowy post pojawi się za równo 7 dni.  A jeśli się nie pojawi, to znaczy że nie żyje. Możliwe że etap "zróbmy szybko oceny żeby zacząć powtórzenie do matury" mnie pokona. Ale przynajmniej zima jest ładna. Prawda że ładna? No ładna. szczególnie jak sobie z nią nie radzisz, szukasz pomocy i znajdujesz tekst jak ten. Przepraszam. Przykro mi. Idźmy utopić się w wodzie jaka zrobi się ze śniegu kiedy przyjdzie kilka ciepłych dni.

Pozdrówki =^.^=






Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. 
- Phil Bosmans

A żeby uszczęśliwić mnie wystarczy że skomentujecie ten post.
Pamiętacie zaobserwować mojego bloga, żeby żaden tekst was nie ominął.
Zapraszam też na mój profil na  Instagramie.

Brak komentarzy:

Pisząc komentarz, fundujesz uśmiech i motywacje dla autora tekstu :)
Dziękuję za każde słowo :)
Wiedzcie, że pamiętam każdą komentującą osobę, więc możecie też podrzucić link do swojego bloga, a na pewno tam zajrzę :)

Autor obrazów motywu: merrymoonmary. Obsługiwane przez usługę Blogger.